Stres – jak sobie z nim radzić?

Wpisując to zapytanie w wyszukiwarkę otrzymujesz mnóstwo podpowiedzi, gotowe recepty, porady. Kupujesz kursy, warsztaty, czytasz tuziny książek, artykułów i… nic. Nadal czujesz niepokój, lęk, czasem wewnętrzny paraliż. Dlaczego tak się dzieje?

Mówi się, że najpierw było słowo, które ciałem się stało. Nie zamierzam Cię ewangelizować, bo sama jestem na to odporna jednak zajmując się zawodowo komunikacją … zgadzam się z tym twierdzeniem jednak pod kilkoma warunkami.

A co gdy np powiem Ci, że wojny w Ukrainie nie ma, to jej nie ma naprawdę, albo że teraz jesteś szczęśliwa i spokojna to tak jest?

Rzeczywiście tak to nie działa. Wszystko jest procesem, a nie zestawem gotowych do użycia czarów i zaklęć. Aby słowo ciałem się stało musi wynikać ze szczerej intencji, jego ładunek emocjonalny musi być spójny z Tobą, musi wybrzmieć w zrozumiałym dla Ciebie kodzie (język, slang, tonacja, myśl), musi wynikać z Twojego ja. To dlatego nie zawsze działa, bo mówisz i myślisz ale nie jest to spójne z Tobą. W prostych słowach nie wierzysz w to co mówisz, myślisz.

Tak więc jeśli nie chcesz się stresować, przejmować, nie pomoże Ci mówienie w kółko

 

  • no stress
  • don’t worry, be happy
  • nie martw się
  • nie bój się
  • nie przejmuj się
  • będzie dobrze

 

Zastanów się czy gdy słyszysz w stresie od przyjaciela powyższe słowa pomaga Ci to? Nie ma drogi na skróty. Słowa mają moc sprawczą ale tylko wówczas gdy głęboko wierzysz w ich ..  sprawczość. Jesteś nimi. Jak w nie więc uwierzyć? Na poważnie przegadać to ze sobą i czasem będzie to bolesne. Ustal swoje wartości, poznaj dokładnie przyczyny swoich bóli i lęków. Często nie obejdzie się bez psychologa, psychoterapeuty. Ale bez tego nie pójdziesz dalej, a stres Cię pokona. Dlaczego? Puste slogany – pocieszajki i słowa są jak chwilówki. Pomagają na chwilę, a potem jest tylko drożej.

No dobrze ale dlaczego gdy słyszysz okrutne słowo to czujesz, że zakotwiczyło w Tobie głęboko mimo ze się z tym nie zgadzasz, nie utożsamiasz? Być może podświadomie myślisz podobnie i jest to w gruncie rzeczy spójne z Twoim podświadomym ja. Trudno się nie zgodzić z tym, że nawet jedno słowo ma konkretną moc sprawczą, budzi wiele emocji w Twoim życiu i z pewnością ma wpływ na poziom stres bądź szczęścia.

Jesteśmy jedną globalną komunikacją wewnętrzną i zewnętrzną. Gdy słyszę: „no tak, komunikacja nawaliła” i widzę rozłożone w bezradności ręce odpowiadam: ale to ty jesteś komunikacją, wiec mówisz że nawaliłaś? Z dużą swobodą zganiamy wszystkie niepowodzenia na wredną, abstrakcyjną, niedookreśloną komunikację. Gdy więc drążę, dopytuję co konkretne w tym procesie nie zadziałało, to rzadko kto jest w stanie na to pytanie odpowiedzieć z marszu. Mamy więc taki oto paradoks. Wszyscy od narodzin jesteśmy w permanentnym procesie komunikacji ze światem i sobą, a nadal nie do końca rozumiemy jak to działa. Przyjrzyj się poniższej ilustracji. Dokładnie w tylu miejscach ile widzisz tu elementów może nastąpić słynny problem z komunikacją.

 

 

źródło: Model uwzględniający relacje między rozmówcami, kontekst (lingwistyczny, instrumentalny, interpersonalny, kulturowy), czynniki determinujące odbiór, kod (zbiór zachowań i przypisanych im znaczeń), sprzężenie zwrotne. Frątczak 1998 r.

 

Od narodzin przechodzisz ten cały proces nieustannie, bez przerwy w każdej chwili swojego życia. Dlatego tak ważne jest nie omijać w rozmowie ze sobą i otoczeniem wszystkich powyższych elementów zanim wypowiemy cokolwiek.

Skoro już wiesz, że wartości intencje, słowa tworzą i zmieniają Twój świat oznacza to, że możesz mieć realny wpływ na poziom stresu w Twoim życiu, niekoniecznie uciekając się do farmakologii (nie piszę o zdiagnozowanych zaburzeniach emocjonalnych, w takich sytuacjach zawsze odsyłam do specjalistów). Zanim jednak pomyślisz, że stres i Twoje samopoczucie są wynikiem poważnej choroby lub innych zaburzeń, warto przeanalizować właśnie swoje procesy komunikacyjne i to co w nie wkładasz.

Pierwszym poziomem analizy jest komunikacja INTRAPERSONALNA. To nic innego jak pogaduchy ze sobą. Jest to najważniejszy poziom w tzw. piramidzie komunikacji. Jeśli na tym etapie nie pogadasz ze sobą z szacunkiem, szczerze i czegoś nie ustalisz, to z otoczeniem też się nie dogadasz.

Mam dla Ciebie proste ćwiczenie.

Spójrz w lustro a dokładniej sobie w oczy i powiedz do siebie to co często przychodzi Ci na myśl, zwłaszcza w trudnych momentach:

  • NIE UDA SIĘ! NIE DASZ RADY!
  • JESTES BEZNADZIEJNA!
  • NIE MASZ SZANS!
  • NIE ZASŁUGUJESZ NA TO!
  • TWOJE ŻYCIE NIE MA SENSU!
  • NIE NADAJESZ SIĘ!
  • WIECZNIE JAKIŚ PROBLEM!

A teraz na początku każdego zdania dodaj: mamo, tato, córko, synu, żono, mężu, kochanie.

Co poczułaś? Smutek, lęk, wstyd?

Jesteś dla siebie najbliższą osobą. Dlaczego więc tak do siebie mówisz, ranisz się, krytykujesz, oceniasz, jesteś tak bardzo bezwględna? Może Ci się to nie spodobać, bo najczęściej szukasz przyczyn nieszczęść na zewnątrz ale to jest Twoje pierwsze źródło stresu. To dlatego tak szybko się odpalasz, bo nieświadomie myślisz o sobie niewłaściwe, bez troski, z przygną, niechęcią. To przemoc słowna, która rodzi realny stres.

Nauczysz się tego, jednak chcę żebyś wiedziała, że jest to proces więc bądź cierpliwa i wyrozumiała dla siebie. Na początek naucz się zauważać, wyłapywać te słowa i myśli. Gdy przyjdzie czas zrobisz z nimi porządek.

Nazywam to dietą umysłu, nie karmisz się negatywnie wpływającymi na Ciebie myślami, słowami, formułkami choć to kuszące, bo pielęgnowane od dziecka  wrosło w Twoje DNA. Gwarantuję, że zaliczysz niejedną wpadkę, wtedy się przytul i powiedz sobie „okej! jutro też jest dzień”. Nie linczuj się, bo wrócisz do punktu wyjścia, a tego nie chcemy. Wiedz, że jeśli całe życie nieświadomie raniłaś się myślami, to teraz musi upłynąć trochę czasu aby zmienić te nawyki, podejdź do tego pragmatycznie i nastaw się na dłuższy czas pracy ze sobą.

JESTEM ZAINTERESOWANA!

Drugi poziom do przemyśleń i treningu to komunikacja INTERPERSONALNA czyli… z drugim człowiekiem.

Podsumowując, gdy już poczujesz że dogadałaś się  ze sobą, jesteś spójna, zaczniesz świadomie obserwować siebie w procesie komunikacji z drugim człowiekiem. Z czasem wyłapiesz słowa i treści, które źle na Ciebie wpływają i świadomie zaczniesz je eliminować ze swojego życia. Oczywiście, nie wszystko da się „usunąć” od razu, bo np. jesteś w bliskiej lub zawodowej relacji z przemocowcem, komunikacyjnym szakalem TUTAJ o nim dowiesz się więcej (toksyczny szef, partner, inna bliska osoba) jednak już sama świadomość, że to dostrzegasz, że możesz świadomie zareagować, daje Ci moc i poczucie sprawczości. Co się wtedy dzieje? Podnosisz poziom szczęścia i niwelujesz poziom stresu. Czysty zysk!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *