Odpuścić przyjaźń dla dobra obu stron?

Czym jest przyjaźń i dlaczego jest tak dla nas ważna? Badania pokazują, że ludzie bardziej cenią sobie dobre przyjaźnie i związki romantyczne niż bezpieczeństwo finansowe.

Obecność drugiego człowieka w życiu nadaje sens i zakreśla ramy funkcjonowania. Relacje przyjacielskie, gdy w tle obserwujemy proces erozji wartości rodziny, stają się również jednym z niewielu trwałych elementów kapitału społecznego człowieka*. Przyjaźń jest uniwersalną relacją między ludźmi, ważną w kontekście życia społecznego, zdrowia psychicznego, ogólnie pojętego dobrostanu.

Pytanie: czy dobrze rozumiemy w jakiej relacji jesteśmy? Kiedy to jeszcze jest zwyczajna znajomość, dobra znajomość, zażyła znajomości a kiedy już przyjaźń. Jak to zmierzyć i zważyć? Myślę, a nawet jestem przekonana, że ile nas jest tyle mamy definicji przyjaźni. Dlatego pokusiłam się o sięgnięcie do badań na ten temat.

Nie wiem czy pomogę sobie i Wam ale liczę, że choć trochę rozjaśni to temat przyjaźni:

Jak pisze Tomasz Prusiński z Zakładu Psychologii Osobowości Instytut Psychologii Akademia Pedagogiki Specjalnej w Warszawie,

psychologia jak dotąd nie poradziła sobie w pełni z definicją przyjaźni, a proces definiowania napotyka na pojęcie wieloznaczne, które w części pokrywa się znaczeniowo z innymi pojęciami.

Poniżej wybrane, naukowe próby zdefiniowania przyjaźni.

Rebecca G. Adams, Rosemary Bliszner i Brian Devries* w ramach badań poprosili ludzi o identyfikowanie kryteriów, które są najbardziej istotne dla uchwycenia definicji ich własnych przyjaźni. Analiza wskazała ponad 20 takich czynników. Z kolei Piotr Szarota* podkreśla, że korzystając z dotychczas istniejących definicji przyjaźni, mylimy relacje przyjacielskie z innymi bliskimi relacjami. Badacze społeczni opierają się często na definicji Argyle’a (z 1999 roku), który podkreśla czynnik zaufania, wsparcia i lubienia oraz istnienie równorzędności osób w tej relacji. Ciekawa jest propozycja Mary B. Adelmana, Malcolma R. Parksa i Terranca L. Albrechta, w której to naukowcy jako główne cechy przyjaźni wymieniają dobrowolność (przyjaźń od relacji rodzinnych czy pracowniczych odróżnia wybór, a nie obowiązek), pomoc i równość pozycji. 

Badacze: Leon Niebrzydowski i Eugeniusz Płaszczyński* łączą wzajemną relację przyjacielską w trzech wymiarach:
  • stopnia, w jakim partnerzy odnoszą się do siebie jako osób autentycznych i zaangażowanych;
  • stopnia, w jakim partnerzy uważają się za osoby wyjątkowe i niedające się zastąpić w bieżącej sytuacji;
  • oraz stopnia dobrowolnej wzajemności, jaka między nimi panuje.

Interesującą jest także propozycja dookreślenia stylów przyjaźni Raya Pahla*

Rozróżnił on przyjaźń opartą na korzyściach (lokowanie danej relacji przyjacielskiej w określonej przestrzeni naszego życia, opartej na użyteczności i podobieństwie – wspólne zakupy, piwo, teatr) od tej opartej na przyjemności (dostarczanie wsparcia i otuchy) i na charakterze (relacja idealna, otwartość i bezinteresowność).

Uff, jest tego więcej ale to nie jest artykuł naukowy, a raczej próba rozjaśnienia definicji przyjaźni, choć coś czuję, że właśnie się zaciemniło…

Teraz moja i tylko moja opinia oparta na życiowym doświadczeniu, wiedzy i interpretacji powyższych podejść naukowych.

Dziś bardziej świadomie analizuję procesy i relacje zachodzące bezpośrednio z moim udziałem lub gdzieś blisko, na styku. Wiele moich przyjaźni, znajomości uległo tzw. korozji zmianie lub dobiegło końca. Myślę, że o tym, na jakim etapie jest nasza relacja, nie do końca wiemy w trakcie jej trwania. Możemy się jej na trzeźwo przyjrzeć najcześciej gdy się skończy lub zawiśnie w tymczasowym niebycie.

W procesie coachingu, psychoterapii, podczas pierwszych sesji ustala się tzw kontrakt. Wspólnie z klientem, podopiecznym spisujemy zasady naszej pracy, cele, czego nie będziemy robić a co tak, zasady współpracy, na co się umawiamy. Bardzo istotne jest abyśmy dokładnie tak samo rozumieli słowa i zdania w kontrakcie, negocjujemy znaczenia tak aby znaleźć wspólny mianownik. Temu służy np komunikacja kooperatywna, gdzie w centrum produkcji wypowiedzi stoi negocjowanie znaczeń, tworzonych w trakcie samego aktu komunikacji, wspólnie przez wszystkich; wypowiedź powstaje ze współdziałania aktywnych i równouprawnionych, nie-hierarchicznych w danej sytuacji osób,

Podobnie jest a raczej powinno być w naszych w relacjach, choć nie tak formalnie. Zawieramy przyjaźnie, bo… (patrz wyżej cytowane definicje) ale konia z rzędem temu, kto tak naprawdę wie dlaczego się z kimś przyjaźni i czym jest dla każdej strony przyjaźń.

Owszem podejmujemy próby rozumienia i uzasadnienia naszych więzi. Przyjaźnimy się, bo mamy podobne sposoby myślenia, poglądy, style zachowania albo potrzebujemy się z jakichś konkretnych powodów i dla korzyści. Uzasadniamy przyjaźń oddaniem, poświęceniem. Mówimy, że przyjaciela poznasz po tym jak znosi Twój sukces albo w biedzie. To jak to w końcu jest? Czy w przyjaźni dopuszczalna jest zazdrość o sukces lub brak pomocy gdy masz kłopoty? Co gdy okazuje się, że na poziomie wartości podstawowych, nienegocjowalnych (feminizm, orientacja seksualna, wiara lub poglądy polityczne) nie zgadzacie się? Czy to jest miara przyjaźni? Czy da się przyjaźnić pomimo fundamentalnych różnic a jeśli tak to po co? Jak to zrobić, zbudować pomost nad tym co nie podlega negocjacji? Tak się robi gdy diagnozujemy konflikt wartości w biznesie no ale to jest biznes…

Generalnie mam spory problem ze słowem przyjaźń, a lata nauki i doświadczeń życiowych pokazały, że nie bez powodu.

Po szkolnych zawodach na przyjaciółkach (żeby było jasne one też zawodziły się na mnie) długo unikałam tego słowa w swoim życiu. Stałam się niedostępna i zamknięta na przyjaźnie. Tylko najbardziej wytrwali i wyrozumiali dla moich granic trwają przy mnie, choć przerwy bywają. Paradoksalnie bo każdy widzi mnie jako gadatliwe przebojową, w relacjach bardziej nastawiam się na słuchanie niż mówienie o sobie. Badam czy jest to wygodne dla obu stron. Jeśli ktoś jest zbyt dociekliwy studzę zapał ale jednocześnie oczekuję jednak zaciekawienia co u mnie. Niezły galimatias. Myślę, że po prostu wystarczy, że ktoś się szczerze interesuje co u mnie nie zadając zbyt głębokich pytań, nie wierci ale się troszczy. Czy jest to spójne z jakąś definicją? Tego nie wiem, za to wiem, że jest spójne ze mną i moimi potrzebami.

Jednak to zrozumiałam stosunkowo niedawno

Po setkach rozmów, wannie łez, cierpieniach i radościach ale i poszukiwaniu wiedzy o sobie, świecie. Dlatego właśnie dla mnie ważna jest świadomość w budowaniu relacji. Świadomość siebie, swoich potrzeb i tego czego TAK NAPRAWDĘ oczekuje droga strona jest kontraktem i albo się na to godzimy, wypracowujemy kompromisy albo rozchodzimy w zgodzie i świadomości, że tak też jest ok, nawet bardzo ok. Możemy nadal sobie mówić dzień dobry, lubić się i szanować, a nawet pomagać sobie ale nie przyjaźnić.

Na koniec, myślę, że to czy się przyjaźnimy czy np. „tylko” lubimy definiuje wiele sytuacji, emocji, uczuć myśli rozłożonych w czasie, kontekstach, zdarzeniach. Po części to czy nam wyjdzie zależy od kontraktu, który ze sobą zawieramy na początku znajomości. Dlatego warto rozmawiać ze sobą szczerze i nie bać się mówić o swoich granicach, potrzebach i emocjach. Opieranie przyjaźni na przekonaniach, wyobrażeniach, niedopowiedzeniach, ukrytych potrzebach lub nieświadomych motywacjach kończy się najczęściej zawodem, cierpieniem, poczuciem winy lub wchodzeniem w rolę ofiary.

Ściskam, Agata.

FACEBOOK | INSTAGRAM | TIKTOK

Po szczegóły zajrzyjcie tutaj:

*Tomasz Prusiński, Zakład Psychologii Osobowości Instytut Psychologii Akademia Pedagogiki Specjalnej w Warszawie. Z badań nad przyjaźnią. Kompetencje społeczne a jakość relacji przyjacielskich,

*Adams, R. G., Blieszner, R., De Vries, B. (2000). Definition of friendship in the third age: Age, gender, and study location effects. Journal of Aging Studies, 14, 117–133.

Szarota, P. (2014). Przyjaźń pod mikroskopem. Problemy metodologiczne w badaniach nad funkcjonowaniem relacji przyjacielskich. Psychologia Społeczna, 28, 28–26.

*Argyle, M. (1991). Psychologia stosunków międzyludzkich. Warszawa: PWN.

*Adelman, M., Parks, M., Albrecht, T. (2000). Natura przyjaźni i jej rozwój. W: J. Stewart (red.), Mosty zamiast murów: o komunikowaniu się między ludźmi (s. 376–387). Warszawa: PWN.

*Niebrzydowski, L., Płaszczyński, E. (1989). Przyjaźń i otwartość w stosunkach międzyludzkich. Studium psychologiczne. Warszawa: PWN

*Pahl, R. (2008). Przyjaźń – społeczne spoiwo współczesnego społeczeństwa? W: P. Sztompka, M. Bogunia-Borowska (red.), Socjologia codzienności (s. 160– 180). Kraków: Znak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *