Pokonać дуракa empatią i asertywnością?

Sporą część swojego życia, także zawodowego poświęcam na uczenie innych życia bez przemocy. Życia, w którym komunikujemy się z empatią i szacunkiem wobec siebie i rozmówcy. Napisałam książkę aby zachęcić Cię do poznania porozumienia bez przemocy. Gdy już czułam swoją sprawczość, widziałam zaufanie do tej pięknej idei … wybuchła wojna. Wojna, która po dwóch latach pandemii, kiedy wszyscy mieliśmy już odetchnąć weszła w nasze życie, rozdarła serca, zburzyła nadzieje na oddech. W tym samym czasie rusza premiera kursu online o empatycznej i asertywnej komunikacji. Takiej, która powinna być naszą codziennością a nie jest i niestety długo nie będzie.

Ja, początkująca żyrafa zwyczajnie się (wybacz) wkurwiłam. Bo co innego czuć gdy ten ruski durak jednym „kliknięciem” wkurwił cały świat. Jak mam przekonać Cię do tego w co nadal wierzę, bo wiem, że działa także w czasie wojny?

Pamiętam z lekcji historii i przygotowania obronnego (tak to były inne czasy, zadawałam maturę z języka rosyjskiego) to co teraz widzę na żywo w mediach. Generałowie ze wskaźnikami przy mapach na bieżąco relacjonują wojnę jak mecz ekstraklasy, a w social mediach przewijają się obrazy śmierci. Czasem mam nawet wrażenie, że to ich 5 minut. Że całe lata czekali teoretycy – stratedzy – badacze by sprawdzić swoje teorie na żywym organizmie. Z przejęciem perorują możliwe strategie. Widzę dreszcze i ekscytacje, rywalizację na scenariusze.

Wracając do szkoły, słuchaliśmy tego znudzeni jak zdartej płyty i w głowie nam się nie mieściło, że kiedykolwiek a już na pewno nie za naszego życia, z taką wiedzą o człowieku i historii wydarzy się znów piekło.

Jak mam przekonać ludzi np na Tik Toku, gdy wolą słuchać mistrzów ciętej, agresywnej riposty i tzw zaorania, bo tylko tak widzą możliwość jestestwa i obrony? Nie zaorasz nie żyjesz! Słyszę – ..masz Agata ten swój naiwny świat bez przemocy! Musimy odpowiadać przemocą na przemoc. Inaczej przegramy…. Taki jest świat, pogódź się z tym.

Chcę na to odpowiedzieć stanowczo. Marshall Rosenberg, doświadczony negocjator wojenny, przewidział możliwość użycia siły mimo, że jest zwolennikiem bezprzemocowych rozwiązań do końca. Nazywamy to użyciem siły w celach opiekuńczych, kiedy używa się siły wyłącznie z zamiarem uchronienia kogoś przed niebezpieczeństwem, a nie po to, żeby go ukarać, obwinić lub potępić:

 

Kiedy zwaśnione strony miały sposobność w pełni dać wyraz swoim spostrzeżeniom, uczuciom, potrzebom oraz prośbom i okazały sobie nawzajem empatię, zazwyczaj udaje się dojść do porozumienia, które zaspokaja potrzeby ich obu. W najgorszym razie obie strony zgodnie ustalają, co jest kością niezgody między nimi. Czasem jednak taki dialog może być niemożliwy, konieczne natomiast okaże się zastosowanie siły po to, żeby ochronić czyjeś życie lub prawa jednostki. W pewnych sytuacjach jedna ze stron konfliktu może nie chcieć się porozumieć, w innych zaś z powodu bezpośrednio zagrażającego niebezpieczeństwa może zabraknąć czasu na porozumiewanie się. W takich sytuacjach możemy uznać, że trzeba uciec się do rozwiązań siłowych. A jeśli już podejmiemy tę decyzję, w myśl zasad PBP winniśmy odróżniać stosowanie siły w celach opiekuńczych od stosowania jej jako narzędzia kary.

– Marshall Rosenberg

 

W świecie ładowanym energetycznie nienawiścią, zachłannością, „mamracjonizmem”, dzieleniem dóbr i ziem, rzeczywiście nie jest łatwo się przebić z teoriami komunikacji bez przemocy.

Co powiesz na to, że twórca tej metody, a w zasadzie stylu życia „przetestował” ją właśnie w strefach zażartych konfliktów zbrojnych m.in w Afryce i na tej podstawie po wieloletnich negocjacjach właśnie udowodnił, że to działa. Coraz więcej osób poznaje tę metodę i stosuje ją jako narzędzie mediacji podczas rozwiązywania konfliktów w Izraelu, Autonomii Palestyńskiej, w Nigerii, Ruandzie, w Sierra Leone.

Ja i moi współpracownicy spędziliśmy niedawno w Belgradzie trzy bardzo intensywne dni szkoląc tamtejszych działaczy pokojowych. Zaraz po przyjeździe zobaczyliśmy w twarzach uczestników szkolenia wyraźną rozpacz, ich kraj był bowiem uwikłany w brutalną wojnę na terytorium Bośni i Chorwacji. Lecz w miarę trwania warsztatu w ich głosach zaczynała się pojawiać nuta śmiechu, gdy zwierzali się nam, jak głęboko są wdzięczni i jak się cieszą, że znaleźli źródło mocy, którego szukali. W ciągu następnych dwóch tygodni podczas warsztatów w Chorwacji, Izraelu i Palestynie wielokrotnie widywaliśmy jak zrozpaczeni mieszkańcy krajów spustoszonych przez wojnę odzyskiwali dzięki nauce PBP animusz i wiarę w siebie

– Marshall Rosenberg

Pomyślisz: trzeba być naiwnym aby w świecie targanym gwałtownymi konfliktami i silnymi napięciami etnicznymi, religijnymi lub politycznymi, gdzie leje się krew mówić o empatii…To nie czas na to.

Czyżby?

Dlaczego wolimy przemocowe rozwiązania mimo, że ich nie popieramy?

  1. Boimy się odsłonić tzw. miękkie podbrzusze czyli szczerze powiedzieć co nas rani i smuci. Uznajemy to za słabość.
  2. Boimy się ośmieszenia i oceny.
  3. Boimy się na chwilę przystanąć i poznać nasze potrzeby. Nie wiemy co zobaczymy.
  4. Wygodnie nam żyć w utartych scenariuszach.
  5. Boimy się przegranej choć nie do końca rozumiemy czym jest ona jest.

Z czego to wynika?

Z grubsza możemy za to „winić” nasze kody kulturowe i historyczne, niskie poczucie własnej wartości, niski poziom uważności na siebie i innych, lęk przed zmianą. Długo by pisać jeśli chcesz zgłębić temat zapraszam Cię na indywidualne konsultacje.

Co się dzieje gdy nie używamy języka empatii, nie słuchamy intuicji, nie stawiamy granic? 

W wielkim skrócie:

  1. Przejmujemy styl komunikacyjny przemocowca/szakala stajemy się oprawcą, także wobec siebie.
  2. Na koniec dnia trafiamy na kozetkę psychologa/ psychiatry lub jak się stanie w przypadku P. do  ławy sądowej w Hadze.

A co z tym ruskim durniem? Jak go „pokonać” w duchu empatii? 

Kiedyś gdy uczestniczyłam w konflikcie z pewną agresywną podwładną nastawioną na rozgrywki, przyjaciółka doradziła mi: nie graj w jej grę, bo przegrasz. To nie Twoje zasady, nie twój las. Miała rację. Jest takie powiedzenie: nigdy nie dyskutuj z głupcem. Najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem.

Zwłaszcza w takich momentach trzeba sobie przypomnieć czym jest człowieczeństwo, czym są relacje oparte na szacunku do siebie i innych. Tylko wtedy naprawdę wygramy te wojnę. I pamiętaj. To nie jest więc tak, że PBP zmusza Cię do bierności wobec przemocy i nadstawiania usłużnie tzw drugiego policzka.

Ważne jest rozumienie

  • potrzeb,
  • przyczyn,
  • motywacji,
  • intencji.

Ściskam Cię bardzo mocno i zapraszam na kurs dzięki któremu zrozumiesz jak to działa <3

Agata

Foto: źródło Pixabay

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.