Samarkanda w Azji, Moskwa, Szczecin – kobieca droga do stabilizacji. Rozmowa z Lolettą Cyrklaff – menadżer ds handlowych w centrum handlowym Outlet Park Szczecin.

Pochodzi z Samarkandy, w środkowej Azji. Pierwsze miejsce wśród kobiet, w firmowych zawodach w kręgle, wycieczki rowerowe o dystansie do 100 km. Ciepła, uśmiechnięta, drobna. Rozmawiam z Lolettą Cyrklaff – manager ds. handlowych w Outlet Park Szczecin 

Kobieca Sprawa: Samarkanda, środkowa Azja, tyle tysięcy kilometrów. A tu Zachodnia Polska, Szczecin. Skąd pomysł na Polskę?

Loletta Cyrklaff: Co prawda pochodzę z Samarkandy, miasta w Uzbekistanie, ale od 7 roku życia mieszkałam w Moskwie. Będąc młodą dziewczyną zakochałam się w Polaku i za nim przyjechałam do Polski. W Szczecinie mieszkam od 23 lat.
KS: Co z tęsknotą za krajem? Jak sobie z tym Pani radzi?

LC: Tak jak wspomniałam moim domem bardziej była Moskwa niż Samarkanda, a stamtąd jest do Polski trochę bliżej (śmiech). Jeżdżę do domu przynajmniej raz w roku. Do tego dziś, w dobie Internetu, mediów kontakt z rodziną nie jest aż tak trudny jak kiedyś. Mam dorosłego syna, zdolnego programistę, który pomaga mi w korzystaniu z najnowszych technologii. Jestem z niego bardzo dumna i uważam, że jest to najlepsze co mnie w życiu spotkało. W Moskwie mam rodziców i bardzo bliskich przyjaciół a nasze kontakty są bardzo regularne. Widzimy się, rozmawiamy przez komunikatory online. To są inne czasy, jestem z najbliższymi w stałym kontakcie.

KS: Czy Pani wykształcenie to zamiłowanie czy pójście za modą, pragmatyzm?

LC: Przede wszystkim o wyborze kierunku moich studiów zdecydowało zamiłowanie do przedmiotów ścisłych. Ukończyłam jedną z lepszych uczelni wyższych Rosyjską Akademię Ekonomiczną Plechanowa, kierunek finanse i kredyty. W późniejszych latach, już w Szczecinie ukończyłam studia podyplomowe na trzech uczelniach: Szkołę Managerów jeszcze wtedy na Politechnice Szczecińskiej, Studium prowadzenia ksiąg rachunkowych przy Izbie Skarbowej oraz dwa lata temu Studia Podyplomowe „Zarządzanie strategiczne“ w Wyższej Szkole Bankowej. Lubię się uczyć. Swoją przyszłość kiedyś wiązałam z bankowością. Zawsze byłam bardzo dobra w matematyce.

KS: Jakie kobiety Pani podziwia? Jak być twardą kobietą w pracy, nie dać się zapędzić do szuflady awanturniczych, „sfochowanych” feministek i jednocześnie być wrażliwą i kobiecą.

Powiem coś, z czym nie wszystkie kobiety się zgodzą… Często w kontaktach zawodowych łatwiej jest mi porozumieć się z mężczyznami.

LC: Podziwiam kobiety odważne, inteligentne, szczere, uprzejme, mówiące co myślą i walczące o swoje przekonania, znające swoją wartość. A przy tym wszystkim kobiece. Kobieta może udowadniać poziomem wiedzy swoje kompetencje, dodając do tej mieszanki nutę kobiecości, delikatności i emocji. W większości przypadków bardziej pomaga to w pracy, niż przeszkadza. To można przekuć na pozytyw. Powiem coś, z czym nie wszystkie kobiety się zgodzą… Często w kontaktach zawodowych łatwiej jest mi porozumieć się z mężczyznami. Poza tym, wszyscy wiemy, że kobiety łagodzą obyczaje. Ten mix rożnych poglądów, podejść wynikających choćby z różnic płciowych inicjuje większą wrażliwość na drugą osobę i wsłuchanie się w dyskusję.

KS: Co ceni Pani w ludziach?

LC: Lojalność, szczerość , kulturę osobistą, życzliwość, otwartość na świat i ludzi.

KS:  Właśnie, z tą otwartością jest chyba rożnie. Co Pani robi aby zachować otwartość zwłaszcza w twardym świecie, kiedy niełatwo jest komukolwiek ufać? Jesteśmy zwaśnieni, skłóceni, niepewni i nieufni…

LC: Jestem dobrym obserwatorem i muszę zawsze najpierw poznać kogoś zanim mu zaufam i zwyczajnie się otworzę. Czasami zdarzają się sytuacje niesympatyczne ale to nieuniknione, a życiowe doświadczenie uczy, że nie zawsze warto za dużo mówić. Czasem lepiej poczekać, nie spieszyć się by wejść z kimś w bliższe relacje, ale jednak nie ograniczać swoich kontaktów i nie zamykać się.
KS: Co Panią motywuje do działania, co zniechęca?

LC: Motywują mnie nowe wyzwania, nowe postawione cele, osiąganie coraz lepszych wyników, dobra atmosfera ze współpracownikami oraz partnerami biznesowymi. Zniechęca – rutyna, brak możliwości rozwoju, niedocenianie moich wysiłków i osiągnięć.

KS: Jakaś metoda na realizację zamierzeń metoda, klasycznie kartka, ołówek, notes?

LC: Najbardziej pomocny w realizacji celów jest mój konsekwentny charakter. Jeśli postawię sobie jakiś cel to po prostu do niego dążę. Najważniejsze aby był realny, nie stawiam sobie celów nieosiągalnych. Moją metodą są małe kroczki ale zawsze do przodu.

KS: Czyli jeśli Pani wstanie rano i postanowi, że za miesiąc będzie umiała język chiński, to nie ma możliwości aby było inaczej?

(Śmiech)
LC: To właśnie jest cel nierealny, którego sobie nie postawię:). Obecnie, pracując w korporacji międzynarodowej postanowiłam podszlifować język angielski do poziomu zaawansowanego, jest mi to niezbędnie w pracy. Obmyśliłam plan i go sukcesywnie realizuję. Uczestniczę w kursie językowym, codziennie słucham muzyki, słucham radia, mówię ok 15 min do pół godziny.

KS: I nie ma odstępstw, złych dni: dziś mi się nie chce?

LC: Czasami tak ale bardzo rzadko. Jak każdemu i mnie słabości się zdarzają….

KS: Jak godzi Pani życie rodzinne z pracą? Jest zabierana do domu, jeśli nie w teczce a to może w głowie?

LC: Radzę sobie doskonale. Jestem osobą dobrze zorganizowaną, lubię wiele spraw mieć zaplanowanych, dlatego praca nie ogranicza mojego życia rodzinnego. Znajduję czas na wycieczki, podróże, sport oraz życie towarzyskie. Kiedyś na początku faktycznie zostawałam dłużej w pracy, czasami przychodziłam w weekendy ale wypracowałam sobie dobry i skuteczny system. Zainwestowany na początku czas wytężonej pracy procentuje. Choć nie ukrywam, że czasem w niedzielę myślami już jestem w pracy. Od młodości wszytko miałam zaplanowane i konsekwentnie realizowane. To pomaga godzić wszystkie sfery życia.

KS: Rowerowy Szczecin – to pasja? Lubi Pani sport?

LC: Rowerowy Szczeci jest stowarzyszeniem dla miłośników wycieczek rowerowych. Przy okazji swojej aktywności wspomaga rozwój infrastruktury rowerowej w mieście. To zdecydowanie pasja. Jeździmy w trasy krótsze i dłuższe. Przejechałam nawet trasę do Schwedt i z powrotem. Uwielbiam ruch, zwłaszcza na świeżym powietrzu stąd często jeżdżę na rowerze. Zimą chodzę do fitness klubu, czasami też jeżdżę na łyżwach, to zamiłowanie z dzieciństwa spędzonego w Moskwie.

KS: Piastuje Pani w firmie odpowiedzialne, niektórzy powiedzą, męskie stanowisko. Czy czuje Pani zmiany na lepsze w kwestii zatrudniania kobiet na stanowiskach kluczowych dla firm?

LC: Myślę, że sytuacja kobiet powoli zmienia się na lepsze. Przede wszystkim kobiety, zaczynają dostrzegać, że wiele zależy od nich samych. Widzimy coraz więcej kobiet zajmujących eksponowane stanowiska i dających sobie bardzo dobrze radę. W dużej mierze jest to związane ze świadomością kobiet, tym, że są coraz ambitniejsze i przestają mieć kompleksy wobec mężczyzn. Zdają sobie sprawę, że mają te same i równie dobre kompetencje, wykształcenie i ambicje. Kobiety przestają postrzegać się jako gorsze i zaczynają przebijać szklane sufity.

Mam to szczęście, że pracuję w firmie (ECHO Polska Properties ), w której kobiety mają bardzo dogodne warunki do pracy oraz rozwoju. Matki wracające z urlopów macierzyńskich mogą skorzystać jeszcze z dodatkowego płatnego urlopu macierzyńskiego. Kobiety mają dodatkowe 5 dni płatnego urlopu na opiekę nad dzieckiem. Wprowadzony został elastyczny wymiar czasu pracy. To wszystko ułatwia kobietom łączyć funkcje mamy oraz pracownika.

KS: Kobiety w życiu prywatnym i zawodowym często pozycjonują się na tzw. tyłach, zapleczu, jako wsparcie. Jak Pani myśli, z czego to wynika?

LC: Mimo dużych zmian, w świadomości kobiet i mężczyzn dotyczących pozycji i roli kobiety w rodzinie, nadal pozostaje fakt, że dbałość o rodzinę spada głównie na nas. Opieka nad dziećmi, gotowanie sprzątanie, to nadal domena kobiet. Nie znaczy to, że mężczyźni nie angażują się wcale w te zajęcia, ale chyba mimo wszystko kobieta jest „koordynatorem” prac domowych i naturalnie przejmuje odpowiedzialność za to jak funkcjonuje rodzina. To wszystko sprawia, że czasowo i mentalnie mniej energii angażują w sprawy związane z rozwojem zawodowym.
KS: Czy znajduje Pani czas na siebie?

LC: Zawsze!:) Aby wydajnie, dobrze pracować trzeba umieć dobrze wypoczywać.
KS: Wiele z nas wyniosło z domu naukę: siedź w kącie, sami Ciebie znajdą, bądź skromna i cichutka, nie przeszkadzaj. Co powie Pani kobietom, aby zachęcić je do wyjścia z tzw. kąta?

LC: Nasi rodzice wyrastali w czasach, kiedy wszelka inicjatywa nie była dobrze widziana i stąd pewnie takie doświadczenia. Ktoś, kto chciał coś zmienić, naruszał pewien układ, wygodny dla większości porządek. Zmiany wymagałyby więcej pracy, zaangażowania. Dlatego osoba aktywna często była szykanowana zarówno przez przełożonych jak i własne środowisko. Pozornie postawa bierności może przynosić korzyści. Mamy spokój, nie musimy w nic angażować się, mamy przez to mniej pracy. Nie-którym to wystarcza – życie pasywne pozbawione kolorów. Osoby aktywne, chcące przeżyć swoje życie kolorowo, ciekawie, zawsze będą wyrywały się z tego gorsetu. Nasze życie powinno dawać nam zadowolenie. Warto więc realizować swoje marzenia, rozwijać zainteresowania i żyć nie tylko tym co materialne, co przyniesie los.

Bądźmy nie tylko obserwatorkami ale również kreatorkami własnego życia! Wtedy szanujemy siebie i mamy poczucie własnej wartości. Często jest tak, że ludzie postrzegają nas takimi, jakimi my sami postrzegamy siebie.

KS: Dziękuję za rozmowę

LC: Dziękuję