Dasz wiarę, że przeprosiny też mogą mieć charakter przemocowy i blokujący?

Idea przepraszania jest z natury rzeczy pięknym działaniem. W swojej najczystszej i pierwotnej formie powinna jednoczyć zwaśnione strony, doprowadzić do wzajemnego porozumienia i zrozumienia w szacunku i empatii. Brzmi dobrze?

Przeprosiny są jedną ze strategii budowania wspólnej płaszczyzny porozumienia. Co jednak jeśli np. pani w szkole powie do ucznia przy innych dzieciach:

Przeproś Stasia natychmiast!

Czy te przeprosiny bedą skuteczne zgodnie z ideą porozumienia bez przemocy? Czy doprowadzą do prawdziwej empatycznej zgody? Do porozumienia na głębszych poziomach emocji? Otóż nie. W tym kontekście stają się karą, czymś co zamiast prowadzić do zgody, upokorzy i zawstydzi co najmniej jedną ze stron konfliktu.

Tego typu przeprosiny często widzimy w świecie dorosłych, w social mediach, na łamach gazet, antenach radiowych i telewizyjnych, kiedy sąd nakazuje jednej ze stron, oficjalnie przeprosić poszkodowanego. Tego typu przeprosiny służą raczej przekonaniu opinii publicznej co do istoty konfliktu i tzw. racji, nie zaś do przeprosin z serca. Ale dobrze nie od tego są sądy przecież…

Wymagając i wymuszając od kogoś przeprosin stawiamy żądanie więc możemy być przekonani, że nie nastąpią one na tzw. poziomie głębokim, emocjonalnym. Będą raczej formalną deklaracją bez gruntu pojednania, z utrwaleniem żalu, pretensji, urazy, nienawiści, złości, sfrustrowania.

Stawianie zadań to jeden z elementów blokujących empatyczną komunikację.

Gdy przepraszamy, bo tak wypada, bo ktoś tego od nas oczekuje tak naprawdę nie przepraszamy. Prowadzimy grę, w której:

  1. Chcemy uniknąć odpowiedzialności. Za emocje, za stan rzeczy, za sytuację. Przeprosiny traktujemy jako mniejsze zło, boimy się konsekwencji.
  2. Negocjujemy. Traktujemy przeprosimy jako element manipulacyjny. Są efektem kalkulacji zysków i strat.
  3. Łaskawie zauważamy swoje błędy. Przepraszając wpędzamy adresata w poczucie winy wobec naszej wspaniałomyślności.
  4. Warunkujemy przeprosiny. To zjawisko często zauważamy w obszarze polityki i biznesu. Tam gdzie twarde podejście jest jeszcze w cenie. np “jeśli ktoś poczuł się urażony to oczywiście przepraszam”. Tym samym nie uznajemy faktu, że postąpiliśmy źle a jedynie zaznaczamy, że może to nie rezonować z czyjąś wrażliwością.
  5. Karzemy się w myśl zasady przepraszam, że żyję. Przepraszamy na wszelki wypadek uprzedzając żądanie o przeprosiny lub unikając np zaburzenia relacji  w grupie. Często może to wynikać z niskiego poczucia własnej wartości, lęku osamotnienia, zaspokajamy swoją potrzebę przynależności, unikamy odrzucenia.
  6. Chcemy uwolnić się od emocjonalnego zniewolenia. Żyjemy w przeświadczeniu że jesteśmy odpowiedzialni za czyjeś emocje. Przepraszając próbujemy zwolnić się od tej odpowiedzialności. To przekonanie jest z natury rzeczy błędne. Nie odpowiadamy za czyjeś uczucia ale także nikt nie odpowiada za nasze. W nasze podświadomości mamy zakodowaną myśl że dopóki ktoś nam nie wybaczy nie będziemy mogli w pełni zaakceptować siebie.

Jak przepraszać, żeby żyć w zgodzie ze sobą i innymi? To jest proces. Kluczem jest przebudowanie sposobu myślenia, tego zakodowanego od pokoleń w naszych sercach i umysłach o naszych relacjach z samym sobą i otoczeniem.

1. Wszyscy ludzie mają te same potrzeby, ale zaspokajają je różnymi strategiami. 

2. Każde działanie, każda wypowiedź jest próbą zaspokojenia jakiejś potrzeby. 

3. Potrzeby są uniwersalne, a zmieniają się chwila po chwili. 

4. Potrzeby wszystkich są tak samo ważne.

5. Uczucia informują o zaspokojonych i niezaspokojonych potrzebach. 

6. Każda krytyka, czy agresywne zachowanie, jest wyrazem niezaspokojonych potrzeb.

7. Ludzie nie działają przeciwko innym, ale dla dobra swoich potrzeb.

8. Ludzie chętniej robią coś dla dobra innych, jeśli mają wybór. Pod wpływem presji czy przymusu reagują sprzeciwem, buntem.

Co warto zrobić na początek? Wziąć odpowiedzialność za swoje emocje, uczucia oraz to w jaki sposób budujemy relacje ze sobą i innymi. Uświadomić sobie, że uczucia i emocje to nasze naturalne drogowskazy. Nie są dobre ani złe. Mówią nam o spełnionych lub nie potrzebach. Pozbyć się myślenia w kategoriach karania i nagradzania. Gdy do tego dojdziemy zabaczymy drugi koniec tego proces, drugiego człowieka którego potrzeby dotykamy realizując swoje. To z kolei pozwoli nam dostrzec, że jesteśmy wszyscy ze sobą połączeni tymi samymi potrzebami a m.in szacunku, bliskości, przynależności, bezpieczeństwa, samorealizacji, szczerości, miłości.

Jeśli nasze przeprosiny nie będą wynikały z lęku, strachu, poczucia winy czy wstydu, a z czystego uświadomionego żalu i smutku poczujemy naturalną, pierwotną, ludzką chęć pojednania z drugą osobą.

Spróbujesz?

Ściskam ciepło, Agata.

Myślę, że…

musimy się lepiej poznać!

Z mojego e-booka dowiesz się kilka słów o mnie i o tym jaką mam metodę i wizję na komunikację bez hejtu.

KUP TERAZ