Gdzieś usłyszałam, że Święto Zmarłych jest najbardziej rodzinnym świętem w roku. Pomyślałam, że to jest nawet prawdopodobne. Podobno statystycznie więcej z nas spotyka się przy grobach niż stołach świątecznych.

 

To czas, w którym na chwilę wracamy do swojej duszy i głowy, rozmyślamy o życiu doczesnym. Czy wierzymy w cokolwiek czy nie i tak zastanawiamy się nad tym czy jest coś po życiu. Wspominamy naszych bliskich, których już nie zobaczymy. Myślimy o tym jaki będzie świat bez nas. Czy możemy coś zrobić lepiej, mocniej, bardziej szczerze.

Odgrzebujemy rodzinne historie, wspominamy nasze dzieciństwa, próbujemy przypomnieć sobie babcie, dziadków, rodziców, bliskich. Przywołać ich zapach, śmiech, sposób poruszania się. W myślach jak tik tokowe lifehacki przewijają się urywki pogaduch, za którymi tęsknimy, momenty, które zapadły nam w pamięć. Są naszym DNA. 

Wtedy i ja, choć przyznam, że nie przepadam za wizytami na cmentarzu gdy są tłumy, idę i nad grobami staram się ogarnąć swoje jestestwo, rozszyfrowuję fundament, to kim jestem i dlaczego. Co mnie ukonstytuowało, co mnie pchało w jedną lub drugą stronę. Wieczorem wyciągam stare zdjęcia, oglądam filmy, wspominam. 

W rodzinie mam i miałam niezwykle silne kobiety z tzw powojennym rysem. Choć nie wszystkie na tym wyszły dobrze…Przemoc komunikacyjna i nie tylko towarzyszyła nam w zasadzie każdego dnia. Ciotki, babcie żwawo kłóciły się, obgadywały, dawały sobie tzw. dobre rady, oceniały i … jednocześnie kochały się bardzo. Bicie, krzyki, awantury domowe były na porządku dziennym w wielu domach. Ponoć miłość wyrażana była właśnie w ten sposób. Kto się czubi ten się lubi, mawiała moja babcia. Mimo to wspominam z nostalgią wszystko bez wyjątku. Nawet babcię ganiającą ze ścierką mojego brata.

Jako dorosła kobieta w kwiecie wieku (?) wiem, że inaczej nie umieliśmy ale nie może się to powtórzyć. Z radością patrzę jak otwieramy się na przemianę komunikacyjną. Zaczynamy zauważać jak wpływa na innych to co czujemy, jak mówimy, jak reagujemy. Co więcej, widzimy i czujemy jak słowa, reakcje, emocje, ton głosu, spojrzenie, mimika, gesty kreują naszą rzeczywistość. Mają moc sprawczą. 

Nasi przodkowie poniekąd nas stworzyli ale to my możemy na nowo się definiować. Formować świat, w którym nie będzie przemocy w domu, na ulicy, w mediach i internetach. Świat, w którym dawanie, empatia i asertywność znów będą równoważnym wiodącymi cechami każdego z nas.

Wracając do Święta Zmarłych chcę życzyć Ci radosnego czasu. Zapytasz: jak to? W gruncie rzeczy zaduma, wspominki nie muszą być okraszone jedynie smutkiem i nostalgią. Spotkasz przy grobach osoby, których przy stole wigilijnym czy wielkanocnym nie zobaczysz. Masz szansę z nimi pogadać, przytulić się, pozdrowić, ze szczerym zainteresowaniem zapytać: hej co u Ciebie? Potem z empatią wysłuchać i odwzajemnić się swoją historią. Zapewniam Cię, że te chwile mogą być naprawdę fajne. To podarunek od zmarłych. Dzień, w którym to oni nas zapraszają do wspólnego spędzenia czasu.

 

Jednoczą żywych.

Ściskam ciepło

Agata Baryła