Zasługujesz na najlepsze? Jesteś tego warta? Kochasz siebie nad życie? Nie? Są na to sposoby!

Z jednej strony

Żyjemy w czasach kultu jednostki. Chodzimy do coachów, szukamy zen, robimy Chodakowską i jemy jarmuż. Zapytane o to, dla kogo to robimy, z oburzeniem odpowiadamy, że dla siebie. Mimo mocno trzymającej się barierki patriarchatu, próbujemy wyrzucać przestarzałe zasady za burtę. Psychologowie wskazują na rosnący w społeczeństwie egoizm, teoretycznie automiłość powinna się w nas rozwijać jak chwast. Co poszło nie tak?

Z drugiej strony

Doskonale wiemy, że pewność siebie rodzi się w nas samych, ale nie do końca potrafimy tym procesem zarządzać. Są dni, podczas których trudno myśleć o sobie dobrze i chodzić przez życie jak po czerwonym dywanie. Czasem włosy układają się odwrotnie proporcjonalnie do zamierzonego planu, własną pracę oceniamy fatalnie i zazdrościmy Julii Wieniawie lub Małgorzacie Kożuchowskiej (w zależności od wieku). Są jednak kierunki, którymi warto podążać. Wszystko, o czym napiszę poniżej poradzili mi inni ludzie lub sprawdziło się w moim przypadku.

Rozdział I: Ludzie

Jeżeli chcesz się czuć ze sobą dobrze, szukaj ludzi, którzy myślą dobrze o Tobie. Doświadczenie akceptacji ze strony innych jest jednym z najpiękniejszych rzeczy, które mogą się nam przydarzyć. Nie chodzi o to, żeby bycie lubianą gwarantowało Twoje dobre samopoczucie. Nie raz spotkasz na swojej drodze osoby, dla których będziesz za mało przebojowa, zbyt niska lub za bardzo bezpośrednia. Chodzi mi o świadomy dobór przyjaciół, kochanków i znajomych. Nie przebywaj z osobami, które próbują cię zmieniać (czasem możesz im pozwolić, na przykład w kwestii zagrożenia zdrowia lub życia).

Zdaję sobie sprawę, z tego że rada ta brzmi banalnie, ale uważam że w kwestii dobierania sobie bliższych i dalszych towarzyszy życia idzie nam fatalnie. Przyjaciółki krytykujące siebie nawzajem, małżeństwa nielubiących się ludzi i cotygodniowe wizyty u mamy, po których płaczesz w poduszkę, brzmi znajomo?

Znam wielu ludzi, którzy są w porządku. Ludzi, którzy nie każą mi się zmieniać. Wspierają mnie, a kiedy trzeba stoją po mojej stronie. Nie zawsze rozumieją moje wybory, ale od moich decyzji bardziej interesuje ich moje samopoczucie. Lubią mnie za to, jaka jestem. Nie sugerują mi zmiany pracy, osoby z którą chodzę na randki i sposobu odżywiania. Znajdź takich ludzi lub doceń, że cię otaczają. To rzadkość, naprawdę.

Rozdział II: Sukcesy i porażki

Osoba, którą uważam za najbardziej cool szefową na świecie, powiedziała mi kiedyś, że nic tak nie dowartościowuje kobiety, jak odnoszenie sukcesów. Podpisuję się od tym całym sercem, ponieważ osiąganie celów buduje zaufanie do siebie i pewność, że w przyszłości sobie poradzimy. Każda z nas ma swoją definicję sukcesu, dlatego warto realizować swoje marzenia, przeistaczać je w plany i listy zadań.

Rób rzeczy, które będą cię wewnętrznie budować. Pewnie poniesiesz po drodze setki porażek – one nauczą cię najwięcej. Wytyczanie celów nadaje pojedynczym dniom kierunek, ważne, żeby był to kierunek do twojego celu.

Mam wrażenie, że oprócz lenistwa, w odnoszeniu sukcesów przeszkadza nam przekonanie, że do tego sukcesu nie pasujemy, nie jesteśmy czegoś warte lub mierzymy zbyt wysoko. Boimy się też reakcji otoczenia, dlatego umniejszamy osiągnięcia. Ludzie inteligentni emocjonalnie wiedzą, że twoj dyplom, awans, sylwetka czy projekt nie wykluczają ich wysokiego poczucia własnej wartości. Jeśli coś sobie wymyśliłaś, potrafisz i chcesz to zrobić, po prostu to rób. Bądź z siebie dumna, to piękne uczucie.

Rozdział III: Jesteś OK, tak po prostu

Zanim rozwiedziesz się z mężem i nakreślisz plany na najbliższe 10 lat (bo może chcesz pokochać siebie już teraz), pomyśl o tym, jakie masz zdanie o sobie.

Co w sobie lubię?
Czego w sobie nie lubię?

Świadomość siebie przychodzi z wiekiem, czyli z doświadczeniem. Dzielenie naszych cech na dobre i złe wymaga znajomości siebie i nie jest rozwiązaniem idealnym. Dlaczego? To, co w jednej sytuacji będzie zaletą, w innej okaże się wadą. Cechy przybierają momentami stronę wad i warto zdawać sobie z tego sprawę. Istnieją elementy składowe, nad którymi warto popracować. Niektórych nie trzeba ruszać, ale warto je znać.

Za przykład niech posłuży samodzielność. Pewnego pięknego popołudnia, podczas podróży służbowej, dojechałam z kierowcą do miejsca docelowego. Wysiadałam jako ostatnia i zaczęłam wypakowywać z busa rzeczy. Miałam ich dość sporo i były ciężkie, ale uznałam, że jestem w stanie dać sobie z nimi radę sama. Pan kierowca powiedział mi wtedy, że nigdy nie znajdę sobie męża. Do tej pory go nie znalazłam, fakt 🙂 Nie lubię prosić o pomoc – tak mam. Czasem strzelam sobie tym w stopę, bo za dużo na siebie biorę, na przykład biegam w szpilkach z walizkami lub zakopuję się w tabelkach. Z drugiej sytuacji, podczas nagłych wypadków umiem racjonalnie myśleć i szybko biorę się do działania. Po prostu wiem, że jestem samodzielna. Czasem muszę namawiać samą siebie do pracy w grupie i poproszenia o pomoc, a czasem moja inicjatywa otwiera mi drzwi do czegoś, na czym mi zależy.

Nie myśl o sobie czarno-biało. Unikniesz skoków między Jestem najlepsza na świecie a Do niczego się nie nadaję.

Na koniec

Budowanie pewności siebie może zająć trochę czasu. Spójrz na to tak: Czas i tak minie. A Tobie będzie lepiej się żyło.