I po co jej ta polityka? Rozmowa z Arletą Górecką – Przybycień, kandydatką na radną w gminie Kołbaskowo w województwie zachodniopomorskim.

Mężatka i mama 11-letniej Ani. Absolwentka prawa. Ukończyła studia doktoranckie na Wydziale Nauk Ekonomicznych i Zarządzania, a także MBA na Zachodniopomorskiej Szkole Biznesu. Od 2015 roku jest Prezesem Fundacji „E-medycyna”, w 2017 została Członkiem Zarządu Towarzystwa Naukowego Organizacji i Kierownictwa Oddział w Szczecinie. Zawodowo pełni funkcję prezesa TeleCardio Sp. z o.o. sp. k. Nadszedł czas na politykę

Rozmowa z Arletą Górecką – Przybycień, kandydatką na radną w gminie Kołbaskowo w województwie zachodniopomorskim.

Agata Baryła.: Wchodzisz do polityki i jest to dla Ciebie obszar dziewiczy, dlaczego chcesz być politykiem?

Arleta Górecka – Przybycień.: Wiem, że może to zabrzmi hasłowo albo stereotypowo, ale by dokonały się gruntowne zmiany w otaczającej mnie rzeczywistości. Samo nic się nie zadzieje.  Jest to efekt zamian zachodzących w moim życiu od dłuższego czasu. Jak wiesz, ponad trzy lata temu zamieszkałam w Kurowie gmina Kołbaskowo. Zastałam tutaj rzeczywistość, która według mnie wymaga działania. Pewnie wcześniej powiedziałabym, że zmiany są potrzebne i czekałabym na kogoś kompetentnego, teraz po prostu biorę sprawy w swoje ręce. Widzę potrzebę, to zamiast oglądać się na innych, sama chcę się tym zająć.

A.B.: Kobiety rezygnują z życia publicznego bo nie chcą tzw ofiar czyli niesprzątniętego domu, niedokarmionego dziecka, niedopieszczonego męża, zaniedbanego szefa. Stoją czujnie w obwodach i wychodzą przed szereg na wyraźnie wezwanie. Czy nie obawiasz się, że bycie politykiem sprawi, że będzie Ciebie mniej w domu, mniej dla rodziny dla córki, jak zamierzasz organizować ten czas?  

A.G-P.: Normalnie, jak tysiące kobiet czynnych zawodowo, które zajmują się domem, pracą i rodziną. No, ale poważnie pochodząc do tematu, ja nie jestem sama. Razem z mężem tworzymy team. On daje mi nie tylko wsparcie ale i pomoc we wszystkim co robię. Kiedy zrodził się ten pomysł, o kandydowaniu do Rady Gminy Kołbaskowo zainicjowany zresztą właśnie przez mojego męża, podeszliśmy to tego tematu systemowo. Wiadomo, że tego typu działalność wymaga czasu i zaangażowania. Już podczas mojej aktywności przedwyborczej bardzo mi pomagał a nawet podczas „Kawiarenki Osiedlowej w Przecławiu” w dniu 14 października, czynnie uczestniczył, wykonując bezpłatnie badania ekg wszystkim chętnym.

A.B.: A Twoje zwierzęta? Z tego co pamietam, w tzw. międzyczasie  oddajesz się pomocy zwierzętom w potrzebie. To też są emocje, czas…

A.G-P.: Jestem kociarą. W domu mam dwa koty. Przyjechały do Nas z Zielonej Góry. Zarówno kocurek jak i kota to porzucone znajdy, zwykłe dachowce. Są z Nami dopiero ponad rok, ale nie wiem jak mogliśmy bez nich żyć. To członkowie Naszej rodziny. Mikuś to uwielbiający mizianie pieszczoch. Daje się głaskać, przytulać kiedy tylko przyjdzie nam ochota. Leży na grzbiecie wszystkie cztery łapy rozłożone i mruczy z uśmieszkiem. Zwłaszcza gdy mu mówię jaki jest cudowny, wspaniały i jedyny w swoim rodzaju, to jest to, co kot lubi najbardziej. Bluśka to niezależna indywidualistka, zerwała już chyba ze trzy obróżki. Znika na całe noce, wraca nad ranem, chodzi własnymi drogami. Można ją pogłaskać tylko wtedy kiedy ona tego chce i tak długo jak Ona na to pozwoli. Oprócz domowych kotów mam jeszcze ze cztery jak je nazywamy „bezdomniaki”. U mnie na tarasie zawsze jest jedzenie i woda dla kotów. Mogą liczyć też na wizytę u weterynarza gdy widzę, że zachodzi taka potrzeba. Mój mąż przygotował też budkę na zimowy okres. Mam swój udział też w adopcji czterech maluchów. Zdarza nam się też być domem tymczasowym dla potrzebujących kotów. Dam radę sobie i z tym.

A.B.: Jak reagujesz na niesprawiedliwości na opieszałość urzędu?

A.G-P.: Jak każdy. Dlatego właśnie kandyduję do Rady Gminy Kołbaskowo. Chciałabym jako radna mieć wpływ na decyzje dotyczące nie tylko miejscowości, w której mieszkam, ale i całej gminy. Uważam że, gmina to jeden organizm, trzeba ją traktować całościowo. Chciałabym się zająć tymi problemami z którymi jako mieszkanka naszej gminy stykam się na co dzień. Brak placów zabaw dla dzieci, brak chodników i oświetlenia, dziurawe drogi, zła jakość wody, brak parkingów, zakorkowana droga krajowa 13.

A.B.: Dlaczego kobiety potrzebne są w polityce?

A.G-P.: Większość z nas krzywi się na myśl o słowie “polityka”. Jednak już Arystoteles pisał, że każdy człowiek jest zwierzęciem politycznym i zainteresowanie polityką leży w jego naturze. Do niedawna uważano, że polityka leży jedynie w naturze mężczyzny, ponieważ kobiety są mądrzejsze i wrażliwsze, a w związku z tym polityka, je po prostu brzydzi, jako zohydzona, nieczysta, mętna sfera życia ludzkiego. Mówi się, że gdy nic nam juz w życiu nie wyszło, czas iść w politykę. Ja się z tym poglądem nie zgadzam. Powołam się zatem na wyniki badań i analiz prowadzonych przez amerykańską antropolog Helen Fisher – „kobiety bardzo dobrze nadają się na liderów, są zdecydowane i łatwiej zdobywają zaufanie. Są na przykład lepszymi inwestorami i sprzedawcami, są otwarte na zmiany i coraz bardziej potrzebne w nowoczesnej gospodarce”. Dlaczego myślę, że powinny mieć czynny i decydujący udział również w polskiej polityce. Moim zdaniem niewykorzystywanie potencjału kobiet – połowy populacji każdego kraju – jest marnotrawstwem. Należy więc je zachęcać do udziału w życiu politycznym.

A.B.: Dziękuję za rozmowę. Trzymam kciuki!

A.G-P.: Dziękuję

ZAPRASZAMY DO LEKTURY INNEJ ROZMOWY Z ARLETA GÓRECKA – PRZYBYCIEŃ